15 listopada 2015

Słów kilka o mydłach

Witam Kochani!!!

Chwalę się mydłami i chwalę nadszedł jednak czas by coś więcej o nich napisać. Czy tak trudno jest zrobić mydło od podstaw? 




W ostatnim czasie mydła naturalne wróciły do łask i coraz bardziej są popularne i cenione.  Ich ceny wahają się od kilku do kilkudziesięciu nawet złotych. Ja od jakiegoś czasu też poszłam z tą falą. Kupowałam różne naturalne mydełka aż przyszedł czas do zakasania rękawów i spróbowania własnych sił w tej dziedzinie. Efekty niedawno pokazywałam. Tak wizualnie nie jest źle ale jak będą działały dowiemy się w grudniu. Choć już teraz kilka jest do użytku i nawet kilka sztuk udało mi się wysłać do Was.

Czytając opisy domowej produkcji mydła przerażona byłam strasznie. Trzeba dokładnie odmierzać , podgrzewać , trzymać temperaturę. Do tego okazuje się że mydło na początku jest żrące i wydziela jakieś niebezpieczne opary. Cóż brzmi jak z horroru. Ale wiecie, że mnie to tak korci jak czegoś nie umiem wymieszać , że silniejsze jest to ode mnie i musiałam w końcu się przemóc . Do tego skutecznie mnie mobilizowała Ania. Ania dziękuję to Twoja wina- Buziak.

Dziś o mydłach sodowych  ( robiłam też potasowe ale o tych innym razem)

Od czego zacząć?

Ja szperałam w internecie , szukałam filmików, przepisów. Po tym wstępie zaopatrzyłam się w podstawowe przyrządy:

  • stary garnek
  • stare mieszadło 
  • szklany pojemnik na ług
  • stare drewniane łyżki z kuchni
  • gogle
  • rękawice
  • dobra waga
  • foremki na mydło
Potem zaopatrzyłam się w składniki do mydła:

  • olej kokosowy
  • oliwa pomace
  • olej rycynowy
  • olej rzepakowy
  • wodorotlenek sodu
  • olejki eteryczne

Wybór olei zależy od Was jak chciałam w miarę tanie mydło na początek.

Przed przystąpieniem do pracy wygoniłam wszystkich z domu. Przygotowałam sobie narzędzia i do dzieła.

W garnku rozpuściłam zważone oleje a w szklanym słoiku rozpuściłam wodorotlenek sodu w wodzie. Uwaga wodorotlenek sodu podwyższa znacznie temperaturę wody. Mamy więc żrący wrzątek. Musimy poczekać aż temperatura olei i ługu zejdzie do około 40 stopni i dopiero mieszamy. Ja z reguły robię to na oko. Choć nie jest to tak bez znaczenia bo jak fazy nie są w zbliżonej temperaturze to nasze mydło potem może się kruszyć.

Moje przygodny z tą częścią mieszania? Tak zdarzyło się że słoik w którym robiłam ług pękł w trakcie na szczęście zawsze mieszam w zlewie więc wszystko poszło w rury - tak było nieplanowane czyszczenie rur...

Oczywiście zamiast wody można użyć naparu ziołowego, mleka, kawy. Ja raz użyłam naparu ziołowego ale po wymieszaniu strasznie cuchnęło wiec już potem nie eksperymentowałam. Mleko kozie też raz dodałam . Trzeba je dodać w postaci zamrożonej - ja mroziłam w pojemniku ja kostki lodu. Rad dodałam prosto z  lodówki i zrobiło się rude i śmierdziało potwornie po dodaniu wodorotlenku sodu. Trzeba więc dodawać w postaci kostek lodu.

Podczas mieszania trzeba bardzo uważać bo taka mieszanka jest żrąca. Kilka razy udało mi się dostać taka żrącą kropelką w skórę - piecze - naprawdę piecze trzeba szybko przemyć najlepiej octem który neutralizuje. 
 

Mieszamy sobie czekając aż mieszanka lekko zgęstnieje do konsystencji budyniu. Teraz możemy dodać dodatki. Zapachy barwniki , zioła itp.

Tu powstało kilka problemów bo czasem dodanie zapachu czy barwnika powoduje warzenie się masy. Raz dodałam glinkę fioletową a w mydle zrbiła się szara. Tu szaleje pH i wszystkie procesy więc nie ma się co dziwić że takie czary wychodzą.

Dodanie olejków eterycznych nie daje fajnych rezultatów. Pachną słabo. jest to więc droga impreza jak chcemy super zapachowe mydło. 

Po tych przejściach pogodziłam się z tym że mydło najlepiej jak ma ja najmniej dodatków i zapachu. Szkoda nerwów.  Choć niektóre mydła pachną ładnie bez dodawania żadnych olejków zapachowych.

Barwniki - Hmmm używam tych specjalnych do mydeł ale i one płatają psikusy.Niebieski barwnik z EsoSpa zrobił się po 24h fioletowy. 

Parę słów o formach. Najlepiej u mnie sprawdzają się silikonowe. W plastikowych zawsze mam jakieś mydło uszczerbane lub muszę zepsuć formę żeby je wyjąć.


Tak wygląda glutek z którego wychodzi mydło:






Tak masa akurat wyszła dość gęsta. Robiąc mydła na zimno wlewam masę do foremek zawijam w ręcznik lub koc i  kładę pod grzejnik pokojowy. Dlaczego? Bo mydło a raczej masa na mydło lubi ciepełko. Potem po 24-48 godzinach wyjmuje i kroję. Odstawiam na miesiąc aby spadło pH i mydło zrobiło się odpowiednia twarde. 

Tu czasem pojawiają się niespodzianki - udało mi się raz zamiast mydła zrobić plastelinę zobaczcie:




Najgorsze jest to czekanie....


Można zrobić mydło na ciepło które jest od razu do użytku. Robi się je w sumie tak samo jak na ciepło tylko zamiast kłaść pod grzejnik daje się do piekarnika na około godiznkę w 60-100 stopniach. W takich warunkach mydło się żeluje i spada pH. Niestety z mydła powstaje takie ala pire i nie za ładnie wygląda:







Nie wyglądaj zbyt pięknie ale są gotowe do użycia od razu jak stwardnieją. Takie mydła dla niecierpliwych.

Ogólnie robienie mydeł to świetna zabawa jedynym minusem jest igranie z żrącą substancja jaką jest ług. Ale przy zachowaniu odpowiednich zasad nic złego się nie może stać. Jedynie możecie wpaść w nałóg tak jak ja :)
To tak kilka słów o produkcji mydeł od laika. Za miesiąc pewnie będę mogła napisać całkiem coś innego. 

Tu możecie pooglądać moją domową mydlarnię KLik. Zapraszam



Pozdrawiam Kasia

49 komentarzy :

  1. Ja chylę czoła i biję brawo, naprawdę :)
    Są cudne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba nie miałabym cierpliwości :) Poza tym chemiczka raczej ze mnie marna :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej kochana! Opis całkiem profesjonalny i z lekkim poczuciem humoru. :-) Mydełka wyszły Ci super. Co do plasteliny to jak to zrobiłaś? Ciekawe... a właściwości myjące zachowało? Hmm... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przerobiłam plasteline- włożyłam do formy silikonowej do piekarnika na ciepło potem dodałam kakao i mam kostki kakowe na ciepło :) myją :)

      Usuń
  4. Nie wiem czy bym się odważyła ale duży plus dla Ciebie za odwagę o super efekt :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem :). Ja bym się nie odważyła, ale wyglądają świetnie!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super tak samemu tworzyć kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze taki eksperymenty robisz w domu?;) szacun- mydelka są rewelacyjne.ale powiedz przydałaby Ci sie osobne ''biuro kuchenne'' jak to sie mówi ja taką mam w warsztacie i często gotuje tam jedzonko dla piesków w dużych garach i przetapiam smalec.milej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest najgorzej choć marzy mi się swój kącik. Takie mydło robię w zlewie więc jak i coś skapnie to gratis czyści rury.

      Usuń
  8. Świetne sa te mydelka. Ja z kosmetycznego DIY robie peeling kawowy Haha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. podziwiam Cie za te mydelka naturalne domowe :) jie mialabym cierpliwosci ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli mydła Cię wciągnęły :D I dobrze, bo mydło każdy używa i fajnie zwykłe kostki marketowe zastąpić czymś tak ładniutkim :)

    P.S. Zapraszamy do udziału w naszym konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastycznie, pięknie wyglądają :) chcielibyśmy takie i my:) jest się czym chwalić!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję Kasiu posiadania niezwykłej pasji i determinacji!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę Ci motywacji w robieniu własnych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Prześliczne są te Twoje mydełka :)
    Też mnie korci zrobienie własnego mydła ale boję się tego żrącego wodorotlenku sodu.Boję się, że popełnię jakiś błąd i spowoduję nieszczęście. Ale wiadomo jak to jest. Wszystko jest trudne do chwili aż tego nie opanujemy. Potem już jest łatwe i dziwimy się, że kiedyś wydawało nam się trudne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piekne te Twoje mydełka, lubie DIY i różnego robótki jednak to nie dla mnie, wolę kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowne twe mydełka :) z pewnością zdobią twoją łazienkę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję. Super że działasz i rozwijasz się w tej dziedzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam naturalne mydła, i mam ogromną ochotę spróbować zrobić je własnoręcznie. Ta ochota jeszcze narasta po każdej wizycie u Ciebie :))) Mydełka cudne :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Great post dear!

    http://helderschicplace.blogspot.com/2015/11/looney.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Podziwiam Cię za to wszystko, zwłaszcza, że różne przygody w trakcie Cię nie zniechęcają ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nabieram coraz większej ochoty, aby zrobić swój własny kosmetyk DIY :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wychodzą Ci naprawdę piękne:)
    Ja lubię naturalne mydełka, mam wrażenie, że skóra wygląda lepiej niż po żelach- nie jest wysuszona ani swędząca nawet jeśli nie zastosuje balsamu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię naturalne mydełka, Twoje wyglądają cudownie. Zrobienie takiego mydełka wymaga pewnie dużo umiejętności i cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
  24. Przede wszystkim czapki z głów za wytrwałość, teraz wychodzą Ci małe cudeńka <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Twoje mydełka są cudne :))))
    Ja chyba jednak wolę kupić... albo dostać :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajne są takie cudeńka, ja mimo tego, że z chemia obcuję już tyle lat nie wiem czy wykonałabym takie super produkty :D

    OdpowiedzUsuń
  27. ja nie lubie tych mydel takich xDDD ale w sumie fjany pomysl na prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Super pokazany, opisany warsztat i narzędzie niezbędne do wykonania własnych dobrych mydeł . Szkoda, że nie ma takich zdolności jak ty Kasiu ale może kiedyś, kto wie ==kto wie sama zacznę takie cuda robić ?

    Bo mydełka twoje są bombowe nie tylko wizualnie ale również super myją piękną i kremową pianą a regularnie stosowane poprawiają zdecydowanie kondycje skóry--no i sama natura :D

    Dziękuje kochana za możliwość używania twoich mydeł i nie tylko --buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesteś niesamowita po prostu:) Takie mydełka stworzyć-WOW!!!
    ściskam Kasiu

    OdpowiedzUsuń
  30. Twoje kosmetyki mnie zachwycają jak zwykle... :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam bym cierpliwości do robienia takich rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo mi się podobają takie mydełka, ale sama nie odważyłabym się ich robić, przerażają mnie te żrące substancje :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mydełka wyglądają super... Ja się boję sama robić, wole kupić.. jakbyś chciała się jakiegoś pozbyć to daj znać ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Odkąd zagladam na Twój blog moja świadomośc na temat produktów kosmetycznych zdecydowanie wzrosła,a moja skóra czy włosy prezentują się duuuużo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak pięknie to wygląda,że chciałbym mieć takie cudo w domu!

    OdpowiedzUsuń
  36. cudna sprawa! nie wiem czy bym dała radę zrobić to w domu sama :D

    OdpowiedzUsuń
  37. wyglądają bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Podziwiam. Ja bym raczej nie ryzykowała.

    OdpowiedzUsuń
  39. Piekne mydełka. Dla mnie to czarna magia dlatego podziwiam Twoje cuda.

    OdpowiedzUsuń
  40. może i nie trudno, ale za dużo babrania :p

    OdpowiedzUsuń
  41. Podziwiam zarówno zapał, chęci i zdolności:) jak na razie to nie dla mnie, ale miło popatrzeć na Twoje cudeńka:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz!!

Całuski Mineralna Kasia i Ania

Copyright © 2014 Mineralny świat Kasi

Designed By Blokotek